• Wpisów:1903
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:86 dni temu
  • Licznik odwiedzin:56 884 / 3519 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Dzisiaj jest jeden z tych dni, gdy samotność dokucza mi milion razy bardziej niż zwykle.. Oczy chcą płakać.. Serce pęka z tęsknoty za czymś, czego już nigdy nie odczuje..
 

 


Depresjo, chyba znów weszłaś do mojego życia bez pytania. Nawet nie zapukałaś. Wyważyłaś drzwi i wtargnęłaś niczym silny wiatr przewracając mnie na ciernistą ziemię. Teraz moja dusza krwi. Oczy wypełnia morze łez. Umysł ma szamotaninę myśli. Serce jest zimne i puste, jakby umarło. Może ja umieram? Czuję za dużo. Za dużo błahych spraw mnie boli. Nic nie sprawia radości.

Wiecie czego najbardziej w świecie nienawidzę? Nienawidzę udawać i zmuszać się do czegoś. A codziennie rano muszę wstać, jechać do pracy i udawać, że jest wszystko dobrze.

Irracjonalne jest to, że niewiele jem, a tyję. Mam ochotę coś sobie zrobić.

Muszę ułożyć plan. Muszę uporządkować swoje myśli i życie.. Tylko jak? Nie mam sił..


 

 


Dwa dni szkolenia za mną. Nudy.
Ludzie w sumie mili i z dystansem, więc dla mnie to dobrze.
Jestem w trakcie załatwiania parkingu w firmie.
Dzisiaj na prawdę nie miałam gdzie zaparkować i zaparkowałam tam gdzie nie powinnam. Inaczej bym się spóźniła, a tak na drugi dzień to słabo by to wyglądało. Skutkowało to blokadą, 100 zł. mandatem i 1 punktem karnym. Po prawie 8 latach odkąd mam prawo jazdy dostałam jakiś punkt.
Więc dzisiejszy dzień nie był dobry.

Wczorajszy nie był lepszy.
Zaspałam trochę, łazienka była zajęta, nie było mleka do kawy, ledwo zdążyłam pierwszego dnia do pracy. Od tego wszystkiego bolała mnie głowa i miałam ochotę kogoś pobić, więc wolałam w ogóle się nie odzywać..

Co będzie jutro? Czy będzie lepiej?
Nie wiem, czas pokaże..

Dzisiaj dowiedziałam się, że z osób aplikujących do mojej firmy pracę dostaje tylko 2-2,5% ludzi. Chyba powinnam być z siebie dumna.. Tylko nie potrafię..

Muszę rozpisać sobie dietę i zacząć ćwiczyć.
Tak spasionej świni jak ja to jeszcze chyba nigdy nie widzieliście. Żal mi siebie. Poważnie.





Wszystko jest nie tak jak być powinno.
Kolejny dzień minął. Znowu sztuczny uśmiech zakrywał łzy.



  • awatar art-of-destruction: @فراشة: Miło Cię tu widzieć.. To już tyle lat..
  • awatar art-of-destruction: @فراشة: Ja zaglądam tu co jakiś czas, staram się coś pisać, ale ostatnio mi to nie wychodzi..
  • awatar فراشة: 8 lat temu komentowałaś wpisy na jednym z moich pro/ana blogów. Miło znaleźć kogoś kto przetrwał ten czas. Większość osob jest już nieaktywna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Od dłuższego czasu zbierałam się z zamiarem napisania tu czegoś. W końcu się za to zabrałam.

2017 rok dobiega końca. Był jaki był.
Nie będę wspominać go dobrze.
Chociaż może powinnam..
Skończyłam studia, obroniłam się.. To sporo jak dla mnie, ale jednak tak niewiele się zmieniło.
Od stycznia zaczynam nową pracę i powinnam być szczęśliwa, a jednak nie potrafię się tym cieszyć. Kiedyś marzyłam o pracy w tej firmie, a gdy już się udało to ja nie czuję, że to jest to.. Ale też nie mam innych opcji. Chodzę smutna, chce mi się płakać. Samotność to najgorsze uczucie na świecie. Czuję się beznadziejna i brzydka. Nienawidzę siebie z każdym dniem coraz bardziej. Wyniszczam się..
Nie zasługuję na miłość i przyjaciół.
Nie zasługuję na to by żyć.
Nienawidzę udawać, że wszystko jest dobrze.
Nie jest i nie będzie nigdy.

Siedzę sama w domu. Po głowie chodzi mi tyle myśli.
Na 22 idę do pracy, to nie będzie spokojna noc..

W Nowym Roku chciałabym być tylko szczęśliwa. Mieć dobrą pracę, chociaż w sumie taką dostałam, ale bardziej chciałabym mieć pracę, w której mogłabym się realizować. Chciałabym pospłacać wszystkie kredyty, ale to jest nierealne. Odłożyć trochę pieniędzy na własne mieszkanie. Wyjechać gdzieś na wakacje. Poznać kogoś w kim się zakocham i kto pokocha mnie. Zatracić się w kimś całkowicie. Znaleźć sens w życiu. Pokochać je i żyć tak jakbym chciała. Jednak wiem, że to za wiele. Nie można mieć wszystkiego..

Wiele zależy ode mnie, ale nie wszystko.
Jak na razie przepełnia mnie pustka, której nie potrafię wypełnić. Nie potrafię nic zrobić z moim obecnym stanem. Chciałabym iść do przodu, ale czuję, że silny wiatr pcha mnie w tył..

Mam nadzieję, że znajdę siły, by z sobą walczyć.
Chcę schudnąć. Chcę czuć się ładna. Chcę widzieć w oczach kogoś pożądanie. Chcę dzikiej namiętności każdego dnia. To jest takie głupie..

Czwartkowy wieczór i noc spędziłam ze swoim dawnym byłym. Moją pierwszą miłością, do której po tylu latach już nic nie czuję. Chociaż przez chwilę czułam się szczęśliwa. Śmiałam się. Ale to minęło bezpowrotnie..





Chociaż wam szczerze życzę Szczęśliwego Nowego Roku.
Mój taki nie będzie..
 

 


- A co z marzeniami?

- Marzenia się nie spełniają i muszę się z tym w końcu pogodzić ..



 

 

Nerwy. Stres. Strach. Płacz. Brak sił.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Cel pierwszy został przekreślony grubą kreską. Jednak przytyłam. Wczoraj waga pokazała 55,4 kg. Jestem tak blisko pierwszego celu, a jednocześnie tak daleko ..

Dzisiaj byłam u neurologa. Mam skierowanie na tomograf komputerowy. Przeraża mnie to..

Posprzątałam w domu, robię pranie i zaraz zabieram się za moją magisterkę.. Obym znalazła na to siły.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

“W tym wszystkim brakuje jednej rzeczy. Tą rzeczą jest radość. Zwyczajna, pierdolona, radość z życia. Nie ma jej, gdy nie wiesz, co jest dla ciebie ważne. A dorosłość polega na tym, że to rozumiesz.”


W ostatnich dniach, tygodniach, miesiącach zapomniałam, co to jest radość. Nie mam nawet pojęcia, co mogłoby mi ją sprawić. Co mogłoby sprawić, że uśmiechnęłabym się tak na prawdę, a nie tylko po to, żeby zaraz się nie rozpłakać. Jestem wykończona i nic mnie nie cieszy. Jedna praca, druga praca i praca magisterska, którą już w lipcu miałam oddać do dziekanatu, a ona nadal czeka na ostatnie poprawki. Przytłacza mnie to wszystko. Przeraża. Wykańcza psychicznie i odbiera mi siły fizyczne. Staram się robić coś ponad to, ale z miernym skutkiem. Brakuje mi sił.

69 dni temu ostatnio coś tutaj napisałam. Pomimo tego chaosu w głowie, który nie daje mi spać.

Chyba przytyłam, ale strach paraliżuje mnie przed wejściem na wagę. Może jutro to zrobię.. Może jutro zrobię coś dla siebie? Może uda mi się wyjść ponad to, co wysysa ze mnie życie. Tylko, czy ja widzę w nim sens? Teraz nie. Ale szukam go nieustannie.

Ostatnio myślałam o swojej przyszłości, o tym, co chcę zmienić w sobie i w swoim życiu. Chciałabym znowu być taka beztroska i trochę zwariowana. Chciałabym też mieć dobrą pracę, która pozwoli mi normalnie żyć. Dlatego po obronie chcę się zwolnić z firmy, w której nie mam żadnych perspektyw i możliwości. Poszukam nowej, lepszej pracy. Odnajdę sens życia.. Będę miała więcej czasu dla siebie i na życie. Może kogoś poznam.. Tylko nie wiem, czy na to jestem gotowa. Jedyne czego mi brakuje z relacji damsko-męskich to sex. Jestem żałosna. I gruba.




  • awatar art-of-destruction: @Catherine Veronique ♛: Też mi się wydaje, że zmiana pracy dużo mi da, tym bardziej jak mogłabym się tam spełniać i realizować.. Super, że zmiany na Ciebie tak wpłynęły, podziwiam na prawdę. :) To wymaga sporo odwagi, ale w życiu czasami trzeba ryzykować. Masz rację, nie można tchórzyć, trzeba stawiać czoła problemom i walczyć. :*
  • awatar Villhelmina: Tez co jakis czas mam taki zastój.. Moze jest to czasem potrzebne..
  • awatar Catherine Veronique ♛: Zmiana pracy na pewno pozytywnie wpłynie na twoje życie, na ciebie. Czasem warto coś zmienić, nawet jakieś mniejsze rzeczy, ja tak robiłam i było wtedy naprawdę lepiej. Np gdyby nie wyprowadzka z Krakowa, nigdy nie wzięłabym się za siebie, nie zadbałabym o siebie i całkowicie bym się załamała, a było już ze mną źle. Co do przytycia - wal to. Nawet jak przytylaś, to trudno. Zawsze można to nadrobić. Nie można bać się stawić czoła prawdzie, w tym wypadku jest to unikanie ważenia się. To najgorsze, co możesz dla siebie zrobić, bo będziesz już zawsze od wszystkiego uciekać w życiu. A tu nie o to chodzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

WAGA: 54,1 kg.

Już dwa i pół miesiąca stoję w miejscu. Osiągnęłam jeden malutki cel i nie potrafię zrobić kroku na przód. Nie wiem, dlaczego.. Nie wiem, co mnie tak trzyma i nie chce puścić.

Dawno mnie tutaj nie było.
Jestem przemęczona i wykończona tym wszystkim.
Pod koniec kwietnia byłam u ginekologa. Mam złe wyniki. Leczę się, ale jakoś nie mam nadziei na poprawę. Ciągle coś. Jak już myślę, że jest lepiej to nagle okazuje się, że wcale nie, że jest gorzej. W dodatku zrobił mi się jakiś guzek na pachwinie i znowu muszę iść do lekarza, chociaż nie mam ochoty i odwlekam to jak najdalej.. Pewnie to powiększony węzeł chłonny, tylko teraz pytanie od czego?..

Nawet nie mam ochoty przebywać wśród ludzi. Nie mam ochoty chodzić do pracy, z nikim się widzieć. Chciałabym być sama ze sobą. Moje huśtawki nastrojów też już mnie męczą..

Z pozytywnych rzeczy to będę się bronić we wrześniu. Mam czas na naukę zagadnień i nałożenie na pracę drobnych poprawek. Wczoraj promotor podpisał mi pierwszą stronę. Reszta jest w moich rękach.

Warszawiak wczoraj się do mnie odezwał.. Chciałby się w końcu ze mną zobaczyć.. Sama nie wiem..



Miłego dnia!
 

 

Jestem wykończona. Ostatnio wegetuję. Wszystko zaniedbuję. Na niczym nie mogę się skupić. Mam straszne huśtawki nastrojów. Co chwilę jestem inna. Zmęczona tym wszystkim. Raz płaczę bez powodu, raz mam dużo energii i się śmieję, a za chwilę jestem rozdrażniona i wybucham, krzyczę.. Tłumię to wszystko w sobie, ale pomimo tego osoby z mojego najbliższego otoczenia, mama i siostra, zauważyły, że tak się dzieje od dłuższego czasu. Ja jestem tym zmęczona, a one są przerażone moim stanem. Namawiają mnie, żebym znowu poszła do lekarza. Nie chcę tego, boję się. Tak bardzo się boję. Ale sama już sobie też nie radzę. Mogłabym spać godzinami, czasami sprzątam pół nocy, bo mam przypływ energii, a czasami o mało co kogoś nie pobiję, za to na kogoś nakrzyczę i później jest mi głupio. To wszystko zmienia się kilka, kilkadziesiąt razy w ciągu dnia. Wystarczy tylko jakiś impuls, myśl, zdanie, spojrzenie.. Ostatnio mama namawiając mnie na wizytę u psychiatry zapytała, czy już nie pamiętam jak to było jak miałam myśli samobójcze i jak mocno dusiłam to w sobie.. Jak wiele kosztowało mnie życie..

Za tydzień idę do ginekologa, coś jest nie tak z moimi wynikami badań. Dzwonili do mnie z przychodni, ale telefonicznie niczego nie chcieli mi powiedzieć. Umieram ze strachu. Albo powód mojego umierania jest zupełnie inny..
 

 

Waga: 53,6 kg.

Od tygodnia odchudzam się zdrowo. Zaufałam. Mam spokój od gadania mamy. Schudłam 1,6 kg., ale czuję się źle. Dla mnie to nowość, że można chudnąć jedząc. Czuję, że jem za dużo. Zmuszam się do jedzenia, ale waga powoli spada. Mama mówi, że muszę jeść, żeby mieć siły do pracy i do tego wszystkiego, co się dzieje w moim życiu. Tymczasem ja żyję w ciągłym przerażeniu. Jestem przemęczona i przez to czasami nie mam siły ręki do góry podnieść. Za dużo pracuję, za dużo przejmuję się pracą magisterską, pieniędzmi, samotnością. Mój organizm już sobie nie radzi ze stresem. Coraz częściej zdarzają mi się omdlenia, a ja nawet nie mam czasu iść do lekarza, żeby zrobić badania. Chociaż ja i tak myślę, że to przez przemęczenie. Marzę o tygodniu wolnego. Ale o takim wolnym, kiedy niczym nie muszę się przejmować, o niczym nie muszę myśleć. Nie wiem, czy kiedykolwiek to nastąpi. Złożyłam podanie do dziekanatu, aby wydłużyć termin oddania pracy magisterskiej o jeden semestr. Tata znowu będzie na mnie zły, że jeszcze się nie obroniłam. Tylko ja chwilami na prawdę nie mam siły. Jak coś się dzieje, ktoś mnie zdenerwuje to chwilami z bezsilności aż łzy mi lecą, tak po prostu. To głupie. Czuję się stłamszona tym okropnym życiem. Jeszcze dzisiaj mam rozmowę z terapeutką dietetyczną. Tak bardzo bym chciała czuć, że mam siły do walki z tym wszystkim, do walki z samą sobą.. Póki co czołgam się ostatkiem sił.. Tracę oddech..
  • awatar La Aristocrat: 'Czuje że jem za dużo'. To normalne, też tak miałem. I uwierz, można chudnąć jedząc. Waga będzie spadać wolniej (przynajmniej tak jest u mnie, nie wiem jak to wygląda u kobiet ;) ), ale organizm nie będzie taki tym wszystkim wyjebany. Wszystko będzie okej, schudniesz na pewno. I co najważniejsze - bezpiecznie.
  • awatar Naomi ∞: Dzieli nas dużo kilometrów, ale myślami jestem z tobą i tulę cię mocno.
  • awatar furious_asia: przyzwyczaisz sie do jedzenia tak jak kiedys sie od niego odzwyczailas, bedzie dobrze. Masz teraz taki okres w zyciu, wszystki wali sie na jeden moment, kazdy oczekuje od ciebie czegos, ale skup sie na sobie. Nic nie jest wazniejsze od samej Ciebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Właśnie leżę w łóżku i robię listę rzeczy, które jutro muszę zrobić .. jest tego tyle, że już najchętniej bym nie wstała rano .. a jeszcze na pewno o czymś zapomniałam ..
  • awatar Dla was.: Powodzenia ;)
  • awatar Naomi ∞: Znam to dokładnie. Męczące. I czas szybko ucieka. Dasz radę.
  • awatar GiaLexi46: w takim razie pwodzenia dziś kochana! na pewno sb poradzisz ze wszystkim!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Jestem załamana. I jeszcze sam cukier. Głupia ja!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Niech się to wszystko skończy. Ja na prawdę ostatnio wymiękam. Za nic nie potrafię się zabrać. Stoję w jednym punkcie jak jakaś idiotka. Przerosło mnie to. Jedna praca, druga praca, magisterka, problemy finansowe, moja waga, samotność.. Muszę zebrać w sobie wszystkie resztki sił i w końcu zrobić krok na przód!


Dzisiaj miałam wolne. Miałam opisać wyniki badania do mojej pracy magisterskiej. Nic z tego. Rano mama mnie obudziła, żebym pojechała z nią do optyka, bo miała umówione badanie wzroku i nowe okulary chciała kupić. Ja wiem, że zależało jej na szczerej opinii, a ja wiem, że ona znowu będzie je nosić przez lata, więc muszą być porządne. I tak jak o 9 wyszłyśmy z domu, tak wróciłyśmy po 18. Już nie miałam sił siadać do tych wyników. Tym bardziej, że dla mnie to jest czarna magia. Mama będzie miała dwie pary nowych okularów. Jedne na co dzień, a drugie przeciwsłoneczne. W sumie dobrze, że pojechałam, bo tak będzie mnie wszystko to, co chciała. Inaczej pewnie z połowy by zrezygnowała, żeby zaoszczędzić, a nie warto skoro to ma jej służyć jak najdłużej.
Przy okazji mama pożyczyła mi na kurtkę. Nie miałam żadnej takiej wiosennej. W sumie mam, ale za dużą już. Ja za to kupiłam sobie spódniczkę za grosze dosłownie i kosmetyki, na które wydałam za dużo. Kupiłam sobie serum powiększające biust, ciekawe czy coś mi pomoże. Podczas diety piersi mi zmalały o dwa rozmiary i pewnie jeszcze się zmniejszą. Nie czuję się przez to zbyt dobrze. Zawsze chciałam, żeby były mniejsze, ale nie aż tak..


Z tego co widziałam na FB to K. jest w Poznaniu. Nie odezwał się. Pewnie znowu zadzwoni jak będzie wyjeżdżał. Zastanawiam się, czy w ogóle warto odebrać. Strasznie mnie rozbija psychicznie cała ta sytuacja. Kiedyś widywaliśmy się prawie codziennie, śmialiśmy się, zawsze coś się działo. Czasami przez tydzień do domu nie wracałam, a teraz nie ma nic. Jedyne co to zadzwonił dzień po moich urodzinach, żeby złożyć mi życzenia i przeprosić za swoją sklerozę. Ta cała sytuacja jest chora, a ja nie potrafię się od tego odciąć.

Wczoraj uświadomiłam sobie, że nie brakuje mi faceta, ale jestem tak bardzo spragniona sexu, że to jakaś porażka. Nie chcę mieć nawet nikogo na razie. Zawsze jest fajnie, ale do czasu..


Dietowo u mnie różnie. Muszę wrócić na właściwy tor i grać o siebie dalej. Jeszcze mam tyle do zrobienia..



  • awatar art-of-destruction: @Civil: No właśnie..
  • awatar Civil: Faceta na sex, idealnie. Szkoda że to nie takie proste
  • awatar art-of-destruction: @GiaLexi46: Cały luty miałam wolny, z wyjątkiem weekendów i nic nie zrobiłam.. Moje też z początku nie chciały maleć i wydawały się jeszcze większe jak brzuch zaczął znikać, ale ostatnio to ja nie wierzę co się z nimi dzieje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Wczoraj zjebałam po całości. Miało być 100 kalorii, a było 350. Zjadłam dodatkowo 3 wafle ryżowe z twarożkiem domowym i kiełkami.

Waga: 55,0 kg.
Pierwszy cel osiągnięty. Jednak zanim zacznę się cieszyć poczekam 3 dni i zobaczę, czy nic nie wzrośnie.

Tym bardziej, że dzisiaj miałam luźniejszy dzień. Aż za bardzo.


Bilans:

I Ś: kawa z mlekiem, jajecznica z 2 jajek na odrobinie masła i 1 wafel ryżowy
II: mus jabłkowo-brzoskwiniowy i kubuś marchew-banan
O: banan
K: bułka z żółtym serem i majonezem, gorąca czekolada, 2 pryncy pałki i 1 rurka z kremem waniliowym

Było by dobrze, gdyby nie zaczęło mnie trząść, miałam taką ochotę na coś słodkiego jak nigdy. Już mi przeszło. Mam dość. Mam wyrzuty sumienia. Jestem tak senna dzisiaj, że nawet nie ćwiczyłam.

Jutro będzie lepiej. Tak czuję.


Dzisiejszy dzień zaczęłam od wizyty u fryzjera. Byłam na laminacji włosów, chociaż mi to chyba niewiele daje. S. do mnie dzwonił. Chciał się dzisiaj spotkać, ale ja od razu po fryzjerze jechałam do pracy. Jak wyszłam z domu to tak pięknie świeciło słońce. Jadąc do pracy tylko zmokłam.

Zauważyłam ostatnio, że potrafię żyć bez sexu. Kiedyś to było dla mnie nie do pomyślenia. Może potrafię też żyć bez ludzi, tylko jeszcze o tym nie wiem? Może mogę zaprzyjaźnić się z samotnością? Nie wiem..

Jest mi tak bardzo smutno. Czuję się zawiedziona. Nie wiem, dlaczego. Przecież wszystkie moje przyjaźnie okazały się jedynie fikcją. Może mam żal do samej siebie, że za bardzo ufałam ludziom. Za bardzo się do nich zbliżyłam. Teraz tak bardzo boli. Moje serce jest w strzępach, jakby jakiś niewypał jednak wybuchnął. Bum! Jestem samotna.
 

 
Zjebałam ..
  • awatar GiaLexi46: hej nie przejmuj się, jutro tez jest dzień! każdemu się zdarza :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Dzień 5 z 50.

Waga: 55,5 kg.

Limit: 100 kalorii


Bilans:

kawa
200 g. marchewki - 60 kcal
137 g. brokułów - 40 kcal
cola zero
herbata
______________________________________________
100 kcal


Jutro robię dzień przerwy od takiej diety. Nie znaczy to, że będę jeść wszystko, co popadnie. Po prostu zjem więcej, bo na nic nie mam siły. Dieta ta jest cudowna przy braku jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i psychicznego. Ja muszę mieć siły w pracy i muszę skupić się na magisterce. Postanowiłam taką przerwę robić, co 5 dni. Zobaczymy jak to wyjdzie. Aaa bo prawie zapomniałam, w przerwie będę ćwiczyć, żeby spalić chociaż trochę ten nadmiar kalorii. Wydaje mi się to najrozsądniejszym rozwiązaniem.

Matka mnie tak denerwuje, że to się w głowie nie mieści. Ciągle mi mówi, żebym zjadła, coś jeszcze. I, że jak za dużo schudnę to zamknie mnie w szpitalu. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo żałuję, że nie stać mnie na własne mieszkanie. Dzisiaj powiedziała mi, że mam jeść chociaż 800 kcal, bo wtedy przecież też będę chudła. Akurat.

Idę pod prysznic i położę się już do łóżka.


  • awatar GiaLexi46: mama się pewnie po prostu martwi, poza tym nasze mamy miały inne "ideały" wyryte w głowach za swoich czasów niż my teraz wiec w sumie nigdy do końca nie zrozumieją, nie przejmuj się tak nią. dajesz sb super rade :* a ten co 5 dzień więcej jedzenia, brzmi jak dobry plan - powodzenia! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Dzień 4 z 50.

Waga: 55,5 kg.

Limit: 400 kalorii


Bilans:

kawa
kefir - 400 g. - 176 kcal
3 wafle ryżowe - 114 kcal
jabłko - 243 g. - 107 kcal
cola zero
herbata
______________________________________________
397 kcal


Dzisiaj jest mi słabo i smutno. Czuję się samotna. Jakbym była sama ze sobą. W sumie to jestem sama. Mam tylko siebie.

W pracy było dobrze. Cieszyli się, że wróciłam. Od razu zostałam zawalona stosem różnych spraw. Prawie spadłam z drabiny, bo w głowie mi się zakręciło. Wesoło ogólnie. Cieszę się, że tam wróciłam.

Jakoś na niczym nie potrafię się skupić.


  • awatar art-of-destruction: @GiaLexi46: w dziale reklamacji w sklepie internetowym ;) i dodatkowo w weekendy na infolinii pogotowia energetycznego
  • awatar GiaLexi46: malutko! hej gdzie pracujesz? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dzień 3 z 50.

Waga: 55,8 kg.

Limit: 300 kalorii


Bilans:

kawa
62 g. chrupek kukurydzianych - 236 kcal
145 g. jabłka - 64 kcal
cola zero
herbata
______________________________________________
300 kcal


Jest mi słabo i boli mnie głowa. Organizm zaczyna przyzwyczajać się do diety. Nie dam się złamać!

Od 6 byłam w pracy. Później kupiłam 2 pary butów na wyprzedaży. Mój pieprzony zakupoholizm znowu się odzywa. Przecież mam kilka par butów na teraz, ale nie, musiałam kupić dwie kolejne. Brawo ja!
Przynajmniej dietę na razie kontroluję i tak ma pozostać.


Jutro jadę do drugiej pracy po prawie miesiącu przerwy. Trochę się denerwuję.. I jeszcze moja magisterka stoi w miejscu, nie mam pojęcia jak się za to zabrać.. Jestem taka głupia i beznadziejna. Pociesza mnie jedynie fakt, że pierwszy cel jest coraz bliżej.. Zawsze coś.



  • awatar Naomi ∞: Trzymaj się mocniutko.
  • awatar Talona: Uważaj na siebie! A zakupoholizm.. my kobiety jesteśmy okropne :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak na szybko przed pracą dodaję wczorajszy bilans. Wczoraj padłam, ale dałam radę ze wszystkim. Znuwu zaczynam wierzyć, że to się może udać..

_____________________________________________

25-02-2017 - SOBOTA

Dzień 2 z 50.

Waga: 56,5 kg.

Limit: 500 kalorii


Bilans:

kawa
15g. wafitków kukurydzianych - 57 kcal
235g. serka homogenizowanego - 294 kcal
335g. jabłka - 148 kcal
cola zero
________________________________________
499 kcal


_____________________________________________

Dzisiaj limit 300 kcal. Waga spada. Dzisiaj pokazała 55,8 kg. Dam radę!
Miłego dnia!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dzień 1 z 50.

Waga: 57,3 kg.

Limit: 500 kalorii


Bilans:

kawa
117g. jabłka - 52 kcal
135g. banana - 130kcal
200ml. soku jabłkowo-gruszkowego - 81 kcal
150g. serka homogenizowanego - 188 kcal
100g. jabłka - 44 kcal
herbata
________________________________________
495 kcal


Jest mi jakoś słabo dzisiaj. Prawie cały dzień sprzątałam. Może to przez to.

Jutro idę do pracy, w niedzielę też, więc ciężko będzie się pilnować, ale dam radę. Muszę dać..

Z początkiem dnia byłam pewna, że przejdę przez tą dietę, że dam radę.. Teraz zaczynam mieć wątpliwości.. Boję się, tak bardzo się boję.. Bo co jak w jakiś dzień się nie uda? Znowu zaczynać wszystko od początku? Ukarać siebie w jakiś sposób? Wiem, co mogłabym zrobić, ale to jest najgorsze co mogę zrobić.. Chociaż pozbyłabym się wszystkiego i miałabym nauczkę.. Póki co staram się o tym nie myśleć. Staram się skupić na celu. Jeszcze tylko 49 dni. To nie jest tak dużo. Muszę być silna i wierzyć w siebie.


Z B. jednak się nie widziałam, rozchorowała się bidula. Mamy to nadrobić innym razem. Po prostu nie będę wtedy pić.

W poniedziałek wracam do drugiej pracy, cieszę się, bo potrzebuję pieniędzy. Z drugiej strony czuję się jakby ktoś albo coś wyssał ze mnie cały życie.
  • awatar art-of-destruction: @aya46: Na razie daję radę, więc staram się nie myśleć, co gdyby..
  • awatar art-of-destruction: @aya46: Między innymi, ale chyba jednak zdecydowanie lepiej trzymać się diety niż później kombinować i mieć wyrzuty sumienia..
  • awatar aya46: masz na myśl przeczyszczenie się?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Ostatnie dni i miesiące są straszne. Nie mam już siły i nerwów na to wszystko. Chwilami na prawdę mam ochotę coś ze sobą zrobić. Np. wziąć nóż, wykroić cały tłuszcz z mojego ciała i wykrwawiając się zasnąć na zawsze..

W poprzednią sobotę jak wracałam do domu po 16 godzinach pracy usłyszałam straszny huk. Myślałam, że zepsułam skrzynię biegów, ale jak się chwilę później okazało to złapałam laczka. Chociaż to też tak nie do końca, bo opona nie jest przebita. Rozkręcenie śrub po zimie sprawiło wiele problemów. W domu byłam po 24, a na 6 miałam być z powrotem w pracy. Nie dałam rady oczywiście i pojechałam na 8.
Tydzień później, ostatnia sobota. Jadę do pracy i co? Kolejna opona strzeliła. Ojciec wkurwiony, że obudziłam go przed 6, ale przyjechał wymienić to koło. Powiedział mi na koniec, że jak jeszcze jakaś pójdzie to sama będę sobie odkręcać te koło i niosąc oponę pod ręką na piechotę pójdę do wulkanizatora, żeby ją sprawdzić. Mi już w tym momencie nerwy nie wytrzymały i się popłakałam. Przecież gdybym była w stanie sama zmienić oponę to nigdy w życiu bym po niego nie dzwoniła! Dla mnie jest stresujący już sam fakt, że coś się dzieje z tym samochodem, tym bardziej, że nie jest mój.
Dojechałam do pracy. Spóźniona godzinę. Pracowałam tylko do 14 i w drodze powrotnej słyszę jakieś głośne stukanie. Miałam wrażenie, że zaraz mi koło odpadnie. Zatrzymałam się w jakieś uliczce i zadzwoniłam po mamę, przyjechała razem z wujem. Okazało się, że powietrze z kolejnego koła zeszło. Przywieźli kompresor i dopompowali. Siostra wracała ze mną. I od razu ją zapytałam, że słyszy te huki. Ona, że tak i, że coś szarpie. Nie jechałam nawet 30, bo się bałam. Jednak moje przeczucie się sprawdziło. Ledwo odjechałyśmy 300 metrów i koła się urwało. Śruby leżały wszędzie. Matka z wujem zawrócili. W między czasie ojciec wracał z pracy i się zatrzymał. Zapomniał założyć kontrastu jak wymieniał koło i przez to stało się tak jak się stało. Wszystko już naprawił i żartował z całej sytuacji.
Powietrze schodziło, ponieważ to są niskie i szerokie opony. Nagle się ociepliło i ciśnienie zrobiło swoje. Wystarczyło je jedynie dopompować.
Szczerze przyznam, że jak teraz mam gdzieś jechać tym samochodem to robi mi się niedobrze z nerwów, cała się trzęsę, a żołądek mam w gardle.. Ale co zrobić.. Nie mam innego dojazdu do pracy na 6 w weekendy.

A pro po pracy. Weekendową mam, docelową w sumie już też. Dzisiaj dostałam telefon, czy wracam do działu reklamacji. Zgodziłam się, nie miałam wyjścia. Potrzebuję pieniędzy..

Moja magisterka.. Ja już nie wiem, co i jak mam pisać. Nie bardzo rozumiem mojego promotora na obecnym etapie mojej pracy.. Mam tydzień, żeby stworzyć resztę.. Jak ja tego dokonam?!

Jutro jestem umówiona z B.. Upijemy się w domy i pójdziemy na miasto. Ostatni raz. Później wracam do gry. To takie żałosne.. Ile razy można upadać?..


Musiałam wyrzucić trochę z siebie. Nie ogarniam już rzeczywistości. Jutro rozwinę w tym poście moje skróty myślowe, bo może kiedyś wrócę do tego postu.

Nie śpię od 4, bo musiałam wstać i pracę pisać..

Dobranoc..




  • awatar art-of-destruction: @aya46: Tak, już dobrze. Dzisiaj jechałam z tatą odebrać samochód od mechanika, bo jeszcze hamulce robił. Ale pomimo tego, że jest z nim wszystko w porządku to ja boję się jeździć.. :(
  • awatar aya46: kochanie, bardzo ci wspolczuje tych akcji z samochodem - tez jestem super panikara z nerwica na każdym kroku, wiec wyobrażam sb co musialas czuc. ale już dobrze tak? a poza tym, u każdego przychodzi taki okres zajebania a potem mija i u ciebie będzie tak samo. także nie poddawaj się, dalej bądź dzielna i wszystko się uda :* a za te % z B nie miej wyrzutów sumienia - należy ci się chwila relaksu i rozluźnienia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Jesteście cudowne, bez was wszystko było trudniejsze. Nie wiem, czy gdyby nie wasze komentarze to bym się w końcu pozbierała.. Dzisiaj bilans już w porządku, no w miarę Na śniadanie zjadłam 3x pieczywo ryżowo-kukurydziane z twarożkiem ze szczypiorkiem, na drugie śniadanie jogurt naturalny z płatkami jaglanymi z miodem i truskawkami, później wypiłam sok pomarańczowy naturalny 250 ml., na obiad zjadłam warzywa na patelnię z kurczakiem, ale nie za dużo i na kolację 3x pieczywo ryżowo-kukurydziane z serkiem białym i dżemem oraz jabłko. Szału nie ma, ale już jest zdecydowanie lepiej. Jutro na 6 idę do pracy.. Eh już nie chce mi się..

Wczoraj bolała mnie głowa. Dzisiaj jest trochę lepiej. A smutno mi było, bo za dużo zobaczyłam na facebooku. Niby głupota, ale czasami niewiele trzeba, żeby poczuć się jak zwykłe gówno. I tak właśnie się poczułam i postanowiłam, po raz tysięczny już chyba, zmienić się, zadbać o swój wygląd itd..

Trzymajcie kciuki kochane!
Dobranoc!


  • awatar La Aristocrat: Dodaję do obserwowanych! 'pieczywo ryżowo-kukurydziane', masz na myśli te 'wafle'? Rany, ile razy 'ratowały mi życie'. Fakt faktem, zdrowe zbyt nie jest, ale kalorii ma malutko, a to jest chyba najważniejsze ;)
  • awatar aya46: pora się zmienić i zacząć o siebie dbać! popieram!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dziękuję, jesteście kochane. Gdyby nie wy to nie wiem kiedy bym się zebrała. Dzień zepsułam na wstępie, ale później już nie było tak źle. Nie chce rozpisywać mi się wszystkiego. Głowa mi pęka. Zaraz idę się położyć. Nie wiem, czy zasnę.. Jestem taka smutna.. Gdyby tylko dało się wyłączyć uczucia..

Dobranoc..


  • awatar aya46: mam nadzieje ze się wyspalas jednak i ze dzisiejszy dzień będzie dla cb dużo lepszy! 3maj się maleństwo :*
  • awatar Civil: Głowa tez mi odpada, wina cisnienia tez. Buziaki :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dzień zaczęłam od kawy z mlekiem i tabliczki czekolady. Koniec z tym! Nie mogę na siebie patrzeć. Walczę dalej..

Idę pod prysznic i zaczynam ogarniać swoje życie.



  • awatar aya46: uważaj tam na siebie i powodzenia w ogarniania zycia piekna :*
  • awatar Talona: trzymaj się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Nie było mnie tu prawie tydzień. Znowu straciłam kontrolę nad sobą. Nad swoim życiem. Jestem grubą świnią i pewnie zawsze ją będę. Przytyłam. Czuję się ze sobą beznadziejnie. Od wczoraj męczy mnie migrena i za nic, dosłownie za nic nie potrafię się zabrać. Stoję w miejscu.. Nie, nie cofam się do tyłu..

W czwartek widziałam się z B.. Miałyśmy iść do pubu porozmawiać. No i poszłyśmy. Na początek po 2 drinki na podwójnej tequili, później litry kamikadze, nasza ukochana miodowa whisky.. Oczywiście nie usiedziałyśmy w tequilarni, poszłyśmy potańczyć do jednego klubu, później do drugiego, a na koniec skończyłyśmy w McDonaldzie. Brawo ja! Pomijając fakt, że piłam na prawie pusty żołądek i po takiej ilości alkoholu ledwo trzymałam się na nogach to jeszcze próbowałam coś zjeść. Po jedzeniu zrobiło mi się tylko ciężko. Do domu wróciłam z wyrzutami sumienia. Całą noc nie spałam, bo żołądek wykręcał mi się na wszystkie strony.

W piątek pojechałam na rzęsy. Nie mogłam tam wyleżeć. Czułam się jak kompletne gówno. Bez życia.

W sobotę i niedzielę byłam w pracy od 6 do 22. Oczywiście jadłam największe śmieci, wszystko jak taka świnia. W niedzielę nawet KFC sobie zamówiłam.

W poniedziałek nie było lepiej. Jadłam wszystko, co wpadło mi w ręce. Tzn. od rana szło mi ładnie. Jajecznica z dwóch jajek z pieczywem kukurydzianym, później jogurt jagodowy z amarantusem i później się zjebało. Obżarłam się jak świnia obiadem, słodyczami, owocami.

Dzisiaj nie jest lepiej, zastanawiam się jak się ukarać. Najchętniej waliłabym głową w ścianę tak długo i tak mocno aż zmieniłoby się moje myślenie. Jestem beznadziejna. Jestem zwykłą świnią. Mam mentalność człowieka grubego, ciągle jestem głodna, ciągle mam chore zachcianki na jedzenie. Raz słodkie, raz słone, albo nawet wszystko na raz..

W lutym miałam ogarniać moją magisterkę i zagadnienia na obronę. Tymczasem nic jeszcze nie zrobiłam. Jestem aż tak beznadziejna..

Dzisiaj walentynki. Pierwszy raz spędzam je sama. W domu. Zawsze ktoś był obok. Zawsze kogoś miałam. W zeszłym roku walentynki spędziłam z "przyjaciółmi" pijąc wściekłe psy, bo tak bardzo drażniło nas udawanie miłości w ten dzień. Teraz jestem zupełnie sama. W sumie to się nie dziwię. Nie zasługuję na nikogo. Zasługuję na samotność. Ona zniszczy mnie od środka..

  • awatar Civil: Ściskam Cię mocno i proszę, walcz z takim swoim myśleniem - pozytywne myslenie potrafi naprawdę wiele zmienić. Skup się może na tej pracy, poświęć jej wiele energii i bez stresu zacznij od początku. Trzymam mocno kciuki :*!
  • awatar litt3n: dobrze, że wróciłaś tutaj, musisz być silna, dasz radę ;)
  • awatar aya46: kochana nie wolno ci tak o sobie mówić ani myśleć! zasługujesz na wszystko co najlepsze! a magisterke jeszcze możesz zacząć ogarniać! jest dopiero połowa miesiąca!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

08-02-2017 - ŚRODA

Dzisiaj się nie ważyłam, bo nie mam tutaj dostępu do wagi. Dopiero w piątek rano na nią wejdę. Może to wytrzyma..


BILANS:

I Ś: 3 wafle ryżowe z białym twarogiem
II Ś: jogurt naturalny z amarantusem i borówkami
O: jogurt naturalny z amarantusem
K: trochę makaronu ze szpinakiem i pieczarkami, chia z mlekiem kokosowym, borówkami, kiwi i posypką z chipsów bananowych

W między czasie podjadłam trochę chipsów bananowych i borówek. Wypiłam 3 kawy z mlekiem, herbatę jaśminową. Właśnie czekam aż ostygnie mi kisiel malinowy..


Szału dzisiaj nie ma, ale nie czuję się tak jakbym przesadziła. Chociaż jak teraz na to patrzę to jednak trochę przesadziłam.


Jutro jestem umówiona z B., mamy iść do pabu porozmawiać, więc będzie alkohol.. Ale potrzebuję takiego wyjścia tak bardzo, bardzo. Nie wiem kiedy znowu pojawi się taka okazja.. Ładnie się ubiorę, pomaluję, idealnie wyprostuję włosy. Może choć przez chwilę poczuję się lepiej..


  • awatar Silence ∆: Czasami organizm potrzebuje większej ilości kalorii. Nie łam się, jest bardzo ładnie :)
  • awatar aya46: ooo mój człowiek! h5 za prostowanie włosów haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

07-02-2017 - WTOREK

WAGA: 55,8 kg. Jupi!!! ^^


BILANS:

I Ś: jajecznica z 2 jajek na oleju kokosowym i 2 wafle ryżowe
II Ś: jogurt z masą płatków jaglanych w miodzie z truskawkami
O: koktajl "odchudzający" waniliowy - 200 kcl
K: 2 jabłka

PLUS: woda z cytryną, kawa z mlekiem, herbata jaśminowa
 

 

06-02-2017 - PONIEDZIAŁEK

WAGA: 56,1 kg.
Nadal stoi w miejscu. Jak mnie to denerwuje. Liczyłam, że po wczorajszym obżarstwie ruszy w górę, ale nie. Nic z tego. Jeszcze bardziej mnie denerwuje, że gdyby nie wczoraj to dzisiaj byłoby może trochę mniej..


BILANS:

I Ś: jajecznica z 2 jajek na maśle i 2 wafle ryżowe
II Ś: kefir 0%, 400g.
O: mozzarella z pomidorem - pomidora prawie nie tknęłam, bo teraz są takie niedobre, sama woda.. Bleh.. Tęsknię za smakiem prawdziwego pomidora..
K: 3 łyżki nasion chia z szklanką mleka


Jutro jadę do domu wuja, nikogo tam nie ma, będę miała spokój. Może w końcu coś napiszę na środową konsultację z promotorem..



Czuję się totalnie beznadziejna. Bez jakiejkolwiek wartości. Jak zwykły śmieć. I zamiast zrobić cokolwiek, żeby to zmienić to tylko użalam się nad sobą.


Z K. znowu się nie spotkam. Pisałam mu, że w każdy weekend w lutym pracuję od 6 do 22. To wczoraj do mnie dzwonił, że jeszcze jest w Poznaniu (od piątku) i co robię.. Wrócił do domu.. W sumie zwisa mi to, chociaż nie, wkurwia mnie ta sytuacja. Chciałam się spotkać, żeby jakoś to rozładować. Zobaczyć, czy jeszcze potrafimy razem rozmawiać, spędzać czas. I albo to się oczyści, albo nara czapka i tyle. A tu nic z tego.


Z B. umówiłam się na czwartek. Mamy iść gdzieś do pabu. Wieki się nie widziałyśmy. Czuję, że przegadamy całą noc.. W sumie brakuje mi ludzi, wyjścia gdziekolwiek, odrobiny szaleństwa. Od początku listopada nie było w moim życiu niczego poza pracą i magisterką. Pewnie też przez to moja psychika wysiada i czuję się właśnie tak jak się czuję. Ogólnie to mam ochotę wyjść do klubu, potańczyć, pospławiać facetów, którzy mnie podrywają, pośmiać się. Może innym razem.. To głupie, ale lubię czuć, że podobam się innym. Wtedy jakoś czuję się cudownie, czuję, że mam przewagę nad innymi. Czuję się dowartościowana. Chociaż może właśnie przez takie drobiazgi nie mogę utrzymać przy sobie żadnego faceta. Bo przecież na pewno jest ktoś jeszcze.. Może kiedyś pojawi się ten jedyny, ale nie łudzę się.. Sama w życiu też sobie poradzę i to nawet lepiej, bo przez to wszystko muszę być 100 razy silniejsza.. Już wiele rzeczy przezwyciężyłam i wiem, że nie mogę dać się złamać. Po prostu nie mogę. Muszę sobie poradzić. Jakoś, ale muszę.


Ostatnio mam dziwne lęki. Nigdy nie miałam wypadku samochodowego, ani w takim nie uczestniczyłam. Prawo jazdy mam od 6 lat. Często jeżdżę samochodem. Ostatnio jak wsiadam za kierownicę to zaczynam się denerwować. Żołądek mi się zaciska, a ja mam wrażenie, że zaraz będę miała wypadek. Widzę siebie jak wjeżdżam w drzewo, jak dachuję, jak ktoś wjeżdża we mnie na czołówkę. To chore.. Nie rozumiem tego.. To jest pewnie spowodowane moim obecnym stanem psychicznym. Obniżonym samopoczuciem, uczuciem odrzucenia przez wszystkich i brakiem zadowolenia z siebie. To minie jak wszystko się u mnie poprawi, jak wrócę do ludzi..


To tyle na dzisiaj. Właśnie taki bałagan mam w głowie.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Dzisiaj byłoby 1600 kalorii. Za dużo.
Jestem grubą świnią na wieki wieków amen.
Jak wróciłam do domu to zjadłam kawałek tortu.
Mogłabym to jeszcze zwymiotować, ale jak zacznę to znowu stracę nad sobą jakąkolwiek kontrolę i znowu to będzie moja codzienność. Za dobrze znam siebie..

Mdlą mnie wyrzuty sumienia.

Dobranoc.
  • awatar Silence ∆: To że potrafisz powstrzymać się od wymiotów jest godne podziwu. Trzymaj się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›